Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Relacja

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Gdzie LeBron nie może, tam Kyriego pośle... - relacja z Game 4 ECF

  • Dział: Mecz

Cleveland Cavaliers pokonali Boston Celtics 112-99 i prowadzą w finałach Konferencji Wschodniej już 3-1.
Spotkanie miało podobny przebieg do tego, które odbyło się parę dni temu, jednak tym razem role się odwróciły.

W pierwszej kwarcie, po kilku dobrych minutach Celtics przypomnieli sobie dobrą grę w drugiej połowie Game 3. Cavaliers w początkowej odsłonie zdobyli tylko 19 punktów (najmniej punktów drużyny z Ohio w jednej kwarcie w tych PO), a LeBron James znów nie miał swojego dnia. W drugiej kwarcie złapał 4. faul i musiał opuścić parkiet, a Cavaliers przegrywali do przerwy 10 punktami 57-47. Na szczęście nie zawsze Cavs muszą liczyć tylko na LBJ'a.

Kyrie Irving przejął mecz w drugiej połowie i pomimo kontuzjowanej (pokręconej) kostki zdołał zdobyć 42 punkty w tym 19 w mniej niż 5 minut w 3q. 42 punkty to jednocześnie career-high Kyriego w PO.

"Ten dzieciak jest wyjątkowy. Byłem szczęśliwy móc siedzieć i oglądać go. Urodził się dla takich momentów" - podsumował krótko LeBron grę swojego młodszego kolegi z zespołu.

"Widział schodzącego LeBrona i chciał wziąć to na własne barki. Zrobił to." - to z kolei komentarz trenera Tyronna Lue.

"Wujek Drew" swoimi dryblingami i wjazdami pod kosz "mroził" obronę Celtics, trafiając 6 lay-upów, dwie "trójki" i jeden rzut wolny na 19 punktów w 4:48 w trzeciej kwarcie w tym dalekiego "prawie" buzzer-beatera na koniec. "Kawalerzyści" wygrali 3. odsłonę 40-23 i pokazali, że gracze z Bostonu nie mają już tego dnia na co liczyć.

W ostatniej kwarcie przypomniał o sobie LeBron, co pozwoliło Cavs na kontrolowanie meczu już do końca i pozostał już tylko jeden krok do ponownego spotkanie się z Golden State Warriors w Finałach NBA.

KI#2 do 42 punktów dorzucił 4 asysty. Mimo słabej pierwszej połowy James "wykręcił" 34/5/6, a Kevin Love dodał 17 punktów i zebrał również 17 piłek.  Wg ESPN Stats, graczestanowiący "Big3" zdobyli lub asystowali  przy 103 z 112 punktów w tym meczu, co daje aż 92%!

W drużynie ze stanu Massachusetts wyróżnili się Avery Bradley - autor 19 punktów i Jae Crowder - 18.

Następne (i miejmy nadzieję, że już ostatnie) spotkanie z drużyną z Bostonu w nocy z czwartku na piątek!

Skrót:

Czytaj dalej...

Cavs niespodziewanie przegrywają z Celtics

  • Dział: Mecz

Wydawało się, że kolejne dwa spotkania finałów Konferencji Wschodniej to dla Cavaliers będzie tylko formalność. Po dwóch wygranych w Bostonie + przy nieobecności Isaiaha Thomasa nikt nie dawał Celtics większych szans na wygraną.

Spotkanie rozpoczęło się od pierwszego w tej serii prowadzenia Celtics, którzy jako pierwsi zdobyli punkty. Tym stanem rzeczy nie mogli się jednak cieszyć przez dłuższy czas, bowiem w trans wpadł Kevin Love. Wychowanek uniwersytetu UCLA zaliczył w pierwszej kwarcie aż 5 trafień zza łuku. To głównie dzięki jego trafieniom gospodarze przeważali. Swoje dołożył także Irving, autor 12 oczek. Po 12 minutach Wine & Gold prowadzili 35:24.

Początek drugiej ćwiartki był świetny w wykonaniu Imana Shumperta, który na trójkę gości odpowiedział dwukrotnie. Następnie Celtics zmarnowali kilka dogodnych pozycji na rzut, co doprowadziło do 13-punktowego prowadzenia Cavaliers i przerwy na rządanie. Nie wniosła ona jednak zbyt wiele do gry Bostonu, który wciąż miał problemy w obronie, pozwalając gospodarzom na rzuty z czystych pozycji (60% w pierwszej połowie). Trafienie Marcusa Smarta równo z syreną ustaliło wynik do przerwy - 66:50.

Po tym, co zobaczyliśmy w pierwszej połowie, nikt nie spodziewał się raczej diametralnej zmiany obrotu spraw. Co więcej, to Kawalerzyście rozpoczęli trzecią kwartę z wysokiego C i podwyższyli prowadzenie do 20 punktów. Przez dłuższy okres czasu przewaga utrzymywała się mniej więcej na tym pułapie. Wtedy sprawy w swoje ręcę wziął wspomniany już Smart (lider ofensywy gości tego wieczoru - 27 punktów, 5 zbiórek, 7 asyst), który zmniejszył stratę, trafiając dwukrotnie zza łuku. Cały zespół gości świetnie spisywał się w rzutach z dystansu i momentalnie doprowadzili do wyniku 85:80. 

Ostatnia część gry przyniosła zgromadzonym w Quicken Loans Arenie widzom sporo emocji, niestety bez Happy Endu. Celtics dwukrotnie trafili za trzy i zmniejszyli stratę do dwóch oczek. Na 4:22 minuty przed końcową syreną Boston objął swoje pierwsze prowadzenie od pierwszych minut gry. Niespełna 40 sekund przed końcową syreną Cavs znaleźli się w martwym punkcie. Goście objęli 3-punktowe prowadzenie. Na wysokości zadania stanął jednak JR Smith, który swoim czwartym trafieniem zza łuku doprowadził do remisu. W kolejnych akcjach oba zespoły punktowały, lecz ostatnie posiadanie należało do podopiecznych Brada Stevensa. Dzięki zasłonie na czystej pozycji znalazł się Avery Bradley, który skutecznie trafił za trzy. Piłka po jego rzucie odbiła się jeszcze parę razy od obręczy, w wyniku czego Kawalerzystom zabrakło czasu na oddanie ostatniego rzutu.

Ostatecznie Cavaliers przegrywają z Celtics 108:111, lecz wciąż są na prowadzeniu, jeśli chodzi o finały Konferencji Wschodniej (2-1). Kolejne spotkanie w Quicken Loans Arenie już 24 maja o godzinie 02:30.

LeBron James: 11 pts, 6 reb, 6 ast
Kevin Love: 28 pts, 10 reb
Tristan Thompson: 18 pts, 13 reb
JR Smith: 13 pts, 8 reb
Kyrie Irving: 29 pts

Czytaj dalej...

Rzeź w Bostonie – Cavaliers zniszczyli Celtics 130:86

  • Dział: Mecz

Cavs zmiażdżyli swoich przeciwników w ich hali i w zasadzie nie ma o czym pisać. Jeśli nie widziałeś tego meczu, to obejrzyj, bo to był pokaz siły. To było najwyższe zwycięstwo w playoffach w historii naszej organizacji. NIESAMOWITE.

Brad Stevens zmienił pierwszą piątkę i w miejsce Amira Jonhsona wprowadził do niej Geralda Greena, ale na niewiele się to zdało. Celtics rozpoczęli mecz od 0/6 z gry i nie była to tylko wina ich źle ustawionych celowników, a przede wszystkim dobrej obrony Cleveland. Drużyna Bostonu miała problemy z umieszczaniem piłki w koszu, a my wyprowadzaliśmy szybkie kontry po ich pudłach powiększając przewagę. Znowu błyszczał Kevin Love. Po pierwszej kwarcie było 32-18 i mecz wyglądał podobnie do game 1.

Drugą ćwiartkę spotkania Celtics rozpoczęli od otrzymania dwóch przewinień technicznych i po chwili zrobiło się +20. Na boisku byli nasi rezerwowi i LeBron, a ruch piłki i spacing wyglądał fantastycznie. James w pewnym momencie dostał czapę pod koszem, tylko po to aby wrócić do defensywy i samemu zablokować rzut Bradley’a. Cavs zrobili kolejny run i było już 45-20. W 4,5 minuty drugiej kwarty Boston zdobył ledwie dwa punkty. Wymuszaliśmy kolejne straty Celtics i w szybkim ataku karciliśmy przeciwników. Graliśmy naprawdę bardzo dobrą defensywę, a gospodarze byli po prostu przerażeni i sparaliżowani. Nie mieli żadnej odpowiedzi na rozpędzonych Cavaliers. Niesamowicie ogląda się LeBrona, który rzuca za trzy w kontrze, jakby od początku kariery był strzelcem. James znowu dzielił i rządził. Pierwszą połowę, równo z syreną fenomenalnym rzutem zakończył J.R. Smith, a na tablicy wyników było… 72 – 31! To była rzeź. Do przerwy LBJ i Kevin Love mieli razem 40 punktów na 15/25 z gry, tymczasem „gwiazdy” gości, czyli Isaiah Thomas i Al. Horford zdobyli 2 punkty i byli 0/10…

W trzeciej kwarcie Cavaliers grali nadal swoje, ale rozluźnili się i było widać więcej nonszalancji w ataku. Pojawiły się straty, ale to nie miało już żadnego znaczenia, bo przewaga cały czas oscylowała w okolicach 40 punktów. Na 1:47 przed końcem tej części gry, kiedy było +46 Tyronn Lue ściągnął z boiska wszystkich starterów i mieliśmy już długi garbage time. Rezerwowi zagrali solidną czwartą kwartą i mecz zakończył się wynikiem 130 – 86.

Powiem szczerze, że czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Taki blowout w finałach konferencji? Jedynym uzasadnieniem takiego obrotu spraw jest to, że mamy do czynienia z konferencją LeBrona Jamesa – TOP2 ALL TIME. LBJ był znowu absolutnie fenomenalny. W 32 minuty na parkiecie zdobył 30 punktów, miał 7 asyst, 4 zbiórki, 4 przechwyty i 3 bloki. Do tego był 4/6 za trzy. Grał niesamowicie po dwóch stronach parkietu i naprawdę te palyoffy w jego wykonaniu to największa dominacja w historii tej gry. Nie da się grać lepiej w koszykówkę i podejmować tylu idealnych decyzji. Świetny był po raz drugi Kevin Love, który miał 21 punktów i 12 zbiórek. Wreszcie obejrzeliśmy też efektywnego Kyrie’ego Irvinga – 23 punkty i 8/11 z gry. Oby to był dobry prognostyk na przyszłość. Reszta naszych role players dołożyła cegiełkę do tego zwycięstwa, ale to był zdecydowanie mecz Big Three. W ekipie gospodarzy jednym pozytywem była gra młodego Jaylen’a Browna. Rookie zdobył 19 punktów i wygląda na gracza z dużym potencjałem po obu stronach boiska.

Cały sezon narzekałem na Cavs, ale teraz mam zamknięte usta. W ataku płyniemy i gramy fantastycznie, obrona jest zdecydowanie lepsza niż była i daje nam okazje do kontr. W zespole ewidentnie jest chemia. Ławka żyje niemal przy każdej akcji. Jest świetnie. Wracamy teraz do Cleveland i walczymy o dwa szybkie zwycięstwa i sweep, a potem wszyscy wiemy co nas czeka.

Czytaj dalej...

Pewne zwycięstwo w Game 1

  • Dział: Mecz

Kawalerzyści rozpoczęli finały Konferencji Wschodniej od pewnego zwycięstwa w TD Garden przeciwko Boston Celtics 117:104 i objęli tym samym prowadzenie w serii. Spotkanie rozpoczęło się mniej więcej 24 godziny po loterii draftu, w której to Celtowie otrzymałli prawo wyboru z pierwszym numerem.


Kawalerzyści od samego początku meczu starali się kontrolować jego przebieg i narzucać swoje tempo gry, co poskutkowało szybko objętym prowadzeniem, którego jak się później okazało, nie oddali już do końcowej syreny. Dobra gra w obronie i skutecznie wykańczanie akcji pozwoliły Cavs odskoczyć z wynikiem (20-9). Gospodarze próbowali wziąć się za odrabianie strat, lecz wtedy do głosu doszedł LeBron James, który trzykrotnie z rzędu wykończył indywidualne akcje i zwiększył jedynie przewagę gości. W pierwszej kwarcie, która zakończyła się prowadzeniem Cavaliers 30-19, Celtowie rzucali za 3 na bardzo niskiej skuteczności (1/7).

Od początku drugiej części gry na parkiet wyszli zawodnicy z ławki, wspomagani przez Kevina Love. Tyronn Lue szybko postanowił jednak ponownie wprowadzić swoich starterów. Rezerwowi Wine & Gold nie stanęli na wysokości zadania, zdobywając jedynie 5 punktów (14 na przełomie całego spotkania). Nieporadność Celtics w ofensywie trwała w najlepsze, a goście w tym czasie starali się powiększać przewagę. Z pewnością ważnym tego elementem była wyraźna przewaga na tablicach, przynajmniej we wczesnych partiach gry (17 zbiórek Cavs, w tym 5 ofensywnych, przy 6 C's). W pewnym momencie drugiej ćwiartki skuteczność Bostonu zza łuku wynosiła 7% (1/14)! Nie pomogła również słaba dyspozycja Isaiaha Thomasa, który co prawa tuż przed przerwą trafił zza łuku, lecz był to jego dopiero 3 kosz tego wieczoru (3/11). Cavaliers prowadzili już 61-39.

Drugą część gry Cavs rozpoczęli od szybkiej serii punktowej 10-2, która pozwoliła jeszcze bardziej zwiększyć i tak sporą już przewagę gości. Różnica w zdobyczy obu ekip wynosiła już 28-oczek i wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać Wine & Gold zwycięstwa. LeBron James grał jak zaczarowany (do przerwy 23 punkty, 5 zbiórek, 4 asysty, 1 przechwyt), lecz bohaterem trzeciej kwarty został Kevin Love. Wychowanek uczelni UCLA sypał tego wieczoru zza łuku, a po 36 minutach gry miał na swoim koncie już 31 punktów i 11 zbiórek. Po chwili do akcji ponownie wkroczyli zawodnicy z ławki, a przewaga gości zmalała do 19-oczek po runie 15-4 Celtów. Taki pułap wciąż nie wydawał się większym zagrożeniem dla podopiecznych Tyronna Lue. 

W zespole z Massachusetts najlepszymi graczami wieczoru byli Avery Bradley oraz Jae Crowder (po 21 punktów). Mimo zwiększenia aktywności Isaiah Thomas zdobył jedynie 17 oczek. Celtics udało się podnieść swój współczynnik skuteczności do 46%, choć w niektórych momentach wynosił on jedynie 31%. 

Pod koniec spotkania, kiedy to Tyronn Lue ponownie dał szansę zawodnikom z ławki, tempo gry spadło gwałtownie, podobnie jak skuteczność obu ekip. Pozwoliło to Celtom na niebezpieczne zbliżenie się z wynikiem do 11 punktów, lecz tym razem rezerwowi dali radę i ponownie odskoczyli. 

Ostatecznie Cavaliers wygrywają Game 1 w Bostonie 117-104 i prowadzą w serii 1:0. Tristan Thompson zanotował swój Career-High, jeśli chodzi o mecze w Play-Offs (20 oczek). James na spółkę z Love'm dołożyli 70 punktów. Poniżej oczekiwań zagrał Kyrie Irving, który pomimo dobrego rozgrywania akcji zdobył 11 punktów i 6 asyst.

Kolejny mecz w TD Garden w nocy z piątku na sobotę, ponownie o godzinie 02:30.

LeBron James: 38 pts, 9 reb, 7 ast, 2 stl
Kevin Love: 32 pts, 12 reb, 1 blk, 6/9 za 3
Tristan Thompson: 20 pts, 9 reb
Kyrie Irving: 11 pts, 6 ast

Czytaj dalej...

Game 4 dla Cavaliers i koniec serii z Raptors – relacja z meczu

  • Dział: Mecz

Czwarty mecz przeciwko Toronto rozgrywany był o przyjemnej dla nas godzinie 21:30 i choć mówi się, że nie warto oglądać kolejnego spotkania w serii, w której jest 3:0, to było całkiem niezłe.

Raptors znów grali bez Kyle’a Lowy’ego, z Corym Josephem w piątce i tym razem P.J. Tuckerem na pozycji niskiego skrzydłowego. Przez pierwsze 2,5 minuty  meczu nie oglądaliśmy punktów i obie drużyny rozpoczęły spotkanie bardzo niemrawo. Z czasem jednak lepiej w mecz weszła drużyna z Kanady i gospodarze prowadzili już dziesięcioma punktami. Na boisku pojawił się jednak Channing Frye i poprawiliśmy swoją ofensywę. Straty zostały odrobione i pierwsza ćwiartka meczu zakończyła się remisem 28 – 28.

W drugiej kwarcie dostaliśmy duże wsparcie od rezerwowych, przede wszystkim Kyle’a Korvera i Derona Williamsa. Kyle zakończył pierwszą połowę spotkania mając aż 16 punktów trafiając 6/8 rzutów z gry. W ekipie gospodarzy nieźle grał Joseph, Ibaka i Tucker, ale Cavaliers złapali odpowiedni rytm i pierwsza połowa spotkania została przez nas pewnie wygrana 61 – 49. Trafiliśmy w niej aż 10 trójek i mieliśmy fantastyczne 18 asyst, co po słabym początku spotkania napawało optymizmem.

W trzeciej kwarcie do pewnego momentu wydawało się, że Cleveland ma mecz pod kontrolą, ale nagle pojawiły się w naszej grze pomyłki, niezrozumienia, Raptors złapali wiatr w żagle i zaliczyli run, po którym zbliżyli się do Cavs. Ponownie oddech dało nam wejście Frye’a, na którego zagrane zostały dwie kolejne akcje i zrobiło się +10. Finalnie po tej części gry wynik wynosił 85 – 80.

Czwarta kwarta to była przede wszystkim walka o każdą piłkę z obu stron. Toronto nie chciało jeszcze kończyć swojego sezonu i dzielnie walczyło, ale Cavaliers byli zdeterminowani, aby zakończyć tę serię sweepem. Było trochę chaosu i głupich rzutów, Raptors byli nawet na prowadzeniu. Cavaliers nie grali już tak zespołowo, zatrzymały się wskaźniki asyst i trójek, ale wreszcie lepiej zaczął wyglądać Kyrie Irving, który zdobył 8 punktów w przeciągu paru minut i uzyskaliśmy 8 punktów zaliczki. Na 2:43 do końca spotkania, LeBron trafił po step backu trójkę, która odłożyła mecz do zamrażarki i Cavaliers dowieźli zwycięstwo 109 – 102.

W naszej drużynie po raz kolejny bardzo dobry był James, który zdobył 35 punktów i trafił aż 5 trójek. Wreszcie lepiej wyglądał w ofensywie Kyrie Irving, choć jego skuteczność cały czas nie jest dobra. Do 27 punktów dołożył jednak 9 asyst i 4 przechwyty. Trzecim najważniejszym graczem był Kyle Korver -  18 punktów. Zawiedli Kevin Love, J.R. Smith czy Iman Shumpert. Po stronie gospodarczy punktował  przede wszystkim Serge Ibaka – 23 punkty i DeRozan – 22 ( a do tego dobrze wychodził z podwojeń i zanotował 8 asysyt). Duże wsparcie liderom dali również Cory Joseph 20/6/12 oraz P.J. Tucker 14/12.

Ten mecz był najtrudniejszym w serii, ale Cavaliers zagrali mądrze i dojrzale. Bardzo pewnie pokonaliśmy Toronto i zaliczyliśmy drugi sweep w tegorocznych playoffach. W cieniu fenomenalnej gry LeBrona Jamesa (to cały czas jest jego konferencja i nikt nie jest nawet blisko), zawodzą Kevin Love i Kryie Irving, którzy nie grają na miarę swoich możliwości. Kevin bardzo mocno ograniczył swoją rolę, a Kyrie ma ogromne problemy ze skutecznością i nie trafiał nawet 40% swoich rzutów. Ważne jednak, że teraz znowu Cleveland będzie miało przynajmniej parę dni odpoczynku i może uda się poprawić grę tych, którzy mają jakieś kłopoty. Póki co, czekamy na rywala w finale konferencji.

Czytaj dalej...

Pewne zwycięstwo i 2:0 w serii - relacja z game 2

  • Dział: Mecz

Cavaliers przeszli się po Raptors jeszcze wyraźniej niż w pierwszym meczu i bardzo pewni wygrali 125 – 103. Fantastyczny znowu był LeBron, który w 36 minut na parkiecie zanotował 39 punktów z zaledwie 14 rzutów z gry. Trafił 10 z nich, do tego był 4/6 za trzy oraz stawał aż 21 razy na linii, z czego 15 razy umieścił piłkę w koszu. Kyrie Irving miał 22 punkty, ale tylko 6/19 z gry. Dołożył jednak do swojego dorobku 11 asyst. W poprzednim spotkaniu miał ich 10 i jest to zdecydowana {jcomments on}poprawa w stosunku do serii z Pacers, gdzie zaliczał średnio tylko 3 ostatnie podania. Oby tak dalej Kyrie! Znakomite wsparcie z ławki dał nam Channing Frye, który zdobył 18 punktów, trafiając 5/7 za trzy.

Cleveland w tej serii opisałbym jednym zdaniem: niepowstrzymany King James i horda strzelców za trzy. Cavs trafili aż 18 trójek ze skutecznością 54,5% i wyrzucili Toronto z hali. Ale po kolei.

W wyjściowej piątce ekipy z Kanady mieliśmy dwie zmiany. Valanciunasa i Carrolla zastąpili Patterson i Powell. Miało to poprawić sparing, podnieść skuteczność rzutów za trzy i dać więcej mobilności w obronie. Niestety na niewiele się to zdało. Cavs szybko przejęli inicjatywę i uzyskali 10 punktów przewagi. W defensywie nadal podwajaliśmy liderów gości, szczególnie DeMara DeRozana, który kompletnie sobie z tym nie radził. Bardzo dobrze wyglądał za to Jonas Valanciunas, który po wejściu na boisko zaczął seryjnie zdobywać punkty i zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów przy znakomitej skuteczności 10/13 z gry. Po pierwszej kwarcie prowadziliśmy 12 punktami.

W drugiej kwarcie nadal graliśmy bardzo dobrze w ofensywie. Przez pierwsze 16 minut spotkania ani razu nie pomyliliśmy się zza łuku i byliśmy 8/8. James trafił dwie trójki z rzędu z tego samego miejsca i było +14. Przewagę mieliśmy również na linii rzutów wolnych gdzie stawaliśmy do tamtego momentu 10 razy, podczas gdy Raptors nie pojawili się na linii ani razu. Swoją dobrą grę kontynuował litewski center gości, ale to było za mało. Pudłował DeRozan i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 62 – 48. Miałem wrażenie, że sędziowie wiele kontrowersyjnych sytuacji gwizdali na korzyść Toronto i gdyby nie to, przewaga mogła być nawet większa.

Na początku trzeciej kwarty kontuzji kostki nabawił się lider gości – Kyle Lowry. Wrócił jednak po chwili boisko, ale po meczu narzekał na odczuwany ból. Zapewnił jednak, że będzie grał w meczu nr 3. W tej spotkania gry dominował znowu James z Irvingiem. LeBron czuł się tak pewnie, że oddawał trójki po pick&rollu albo w kontrze. Wydaje mi się, że w tym sezonie zrobił zdecydowany postęp, jeśli chodzi o ten element gry. Widać to w statystykach, ale przede wszystkim w pewności, z jaką oddaje trójki. To oczywiście znakomita informacja pod kątem tego, że młodszy już nie będzie i z czasem zmuszony zostanie do oddawania rzutów dalej od kosza. Póki co jednak Raptors nie mają na niego żadnej odpowiedzi i miażdży ich atletycznie. Cavaliers grali dobrze po bronionej stronie parkietu, zaliczali przechwyty i karcili drużynę z Kanady. Przed ostatnią częścią meczu mieliśmy 26 punktów przewagi i w zasadzie można było już iść do domu.

Nie rozumiem, dlaczego LeBron grał jeszcze przez połowę czwartej kwarty i zszedł z boiska dopiero na 6 minut przed końcem. Był na boisku w sumie 36 minut, więc niedużo jak na jego standardy, ale równie dobrze mogło to być pół godziny. Inni starterzy grali jeszcze mniej i wyglądamy póki co bardzo świeżo. Cieszę się też, że w garbage time na parkiecie pojawił się Rysiek Jefferson, który zawsze nieźle wygląda w matchupach przeciwko Warriors i może się jeszcze przydać w playoffach. Póki co Tyronn Lue używa tak naprawdę dziewięcioosobowej rotacji i RJ stracił swoje minuty, ale myślę że nie ma co z niego rezygnować. Dobrze też, że Iman Shumpert gra sporo (27 minut), bo wygląda naprawdę nieźle i jest jednym z najlepszych defensorów w naszym składzie, a tych nie mamy zbyt wielu. Musimy patrzeć jak organizacja do przodu. Konferencję wschodnią możemy przejść płynąc w ataku, tak jak teraz, ale w finałach z Warriors (ktoś wierzy w inny scenariusz?) kluczowa będzie druga strona parkietu.

W trzeciej kwarcie dzisiejszego spotkania LeBron wyprzedził Kareema Abdul-Jabbara i jest drugim strzelcem w historii playoffów. Wiadomo, kto jest pierwszy, ale wygląda na to, że już niedługo. James ma szansę wskoczyć na pierwsze miejsce jeszcze tej wiosny.

Jedziemy do Toronto po trzecie zwycięstwo i zamknięcie serii. Jeśli utrzymamy koncentrację, to kolejne spotkania mogą mieć podobny scenariusz do pierwszych dwóch. Publiczność i własna hala zapewne dadzą trochę energii Raptors, ale wygląda na to, że Cavs chcą jak najszybciej zakończyć zmagania w tej rundzie i grają lepiej niż w pojedynkach z Indianą. Kolejny mecz w nocy z piątku na sobotę o 1:00.

Czytaj dalej...

Sweep nad Pacers

  • Dział: Mecz

Cavaliers zakończyli pierwszą rundę tegorocznych Play-Offs wygraną 106:102 w Bankers Life Fieldhouse nad Pacers. Tym samym obrońcy tytułu mistrzowskiego "zesweepowali" ekipę z Indianapolis i zapewnili sobie miejsce w półfinale Konferencji Wschodniej.

Na początku rywalizacji oba zespoły zaprezentowały nam wyjątkowy pokaz nieskuteczności. Zarówno Pacers, jak i Cavs trafili jedynie 2 na 8 oddanych rzutów w pierwszych minutach gry. Niemoc strzelecką gospodarzy przerwał Paul George, który trafił dwukrotnie z rzędu, w tym raz zza łuku. Dał on tym samym prowadzenie swojej ekipie 13:10. Pacers zdołali jeszcze odskoczyćz wynikiem, nawet na 6 oczek, lecz ostatecznie po 12 minutach gry na tablicy widniał wynik 24:22. Co ciekawe, w pierwszej kwarcie Wine & Gold nie zanotowali ani jednej asysty!

Drugą część gry celnymi trafieniami z linii rozpoczął Channing Frye. Po chwili swoje dołożył również świetny tego dnia w ofensywie Deron Williams. Były rozgrywający Dallas Mavericks czy Utah Jazz na przełomie całego spotkania zdobył 14 punktów (4/4 za dwa, 2/2 zza łuku!), nie notując przy tym żadnej straty. W szeregi Indiany wkradła się nieporadność, widoczna szczególnie pod koszem Cavaliers, dzięki czemu podopieczni Tyronna Lue podwyższyli prowadzenie. Sprawy w swoje ręcę próbował wziąć Lance Stephenson, lider gospodarzy pod względem rzuconych dziś oczek. W 10 minut do swojej zdobyczy dopisał 11 punktów, co pozwoliło Pacers na utrzymanie kontaktu z Cavs. Po stronie gości dominowali LeBron James (20 pts) oraz Kyrie Irving (10 pts). Do przerwy Kawalerzyści prowadzili 58-52.

W drugiej części rywalizacji gospodarze zaczęli stopniowo zmniejszać stratę. Po trafieniu wspomnianego już wcześniej George'a zza łuku (który na przełomie całego spotkania rzucał na mizernej skuteczności 23,8%) Tyronn Lue poprosił o przerwę na żądanie. Po powrocie na parkiet trzy punkty rzutem z daleka zdobył Irving, lecz w odpowiedzi Jeff Teague popisał się akcją 2+1.

W 6' minucie trzeciej ćwiartki sympatycy Cavaliers mogli doznać swego rodzaju deja vu. Sam przed oczami miałem słynny blok z końcówki meczu numer 7 Finałów NBA 2016, kiedy to James pognał za Andre Iguodalą i nie pozwolił mu na zdobycie łatwych punktów. Wróćmy jednak do potyczki z Pacers. LeBron stracił piłkę przy próbie rozegrania ataku, pognał jednak w stronę swojego kosza i fenomenalnie zablokował próbę layupa Thaddeusa Younga. Po prostu niebywałe. 

Na ostatnią kwartę Cavaliers wyszli z przewagą 11 oczek (88:77). To, co się w niej jednak wydarzyło, najlepiej puścić w niepamięć. Podopieczni Tyronna Lue utracili sporą przewagę po serii 19:4 Indiany, która objęła swoje pierwsze prowadzenie od stanu 28:27 z drugiej części gry. Po raz kolejny jesteśmy świadkami fatalnej czwartej ćwiartki w wykonaniu Wine & Gold. Podobna sytuacja miała już miejsce w Game 1 & 2. Poprzez nieokrzesanie w ataku gości Pacers ponownie powrócili do gry, a publiczność się ożywiła. Zapał gospodarzy ostudził jednak LeBron James, trafiając trójkę na minutę przed końcową syreną (103:102). Po nieudanym ataku Indiany LbJ ponownie spróbował zza łuku, tym razem niecelnie. Piłke dość niespodziewanie zebrał jednak Kyrie Irving, podał ją do Kyle Korvera, a ten pod wpływem upływu czasu został umyślnie sfaulowany. Nie miał on jednak większego problemu z wyegzekwowaniem rzutów osobistych. Ostatnie posiadanie należało jednak do Pacers. Paul George jakby na siłę chciał oddać ostatni rzut. Pod wpływem presji stracił jednak piłkę. Wydawałoby się, że sprawa triumfu jest już rozstrzygnięta. Nic bardziej mylnego. Fatalnie w wyprowadzaniu kontry zachował się J.R. Smith, który postanowił, że na 8 sekund przed końccową syreną popisze się podaniem za plecami. Piłkę przechwycili gospodarze, lecz kolejny rzut Paula Geroge'a również był niecelny. Dzieła zniszczenia dokończył James, który trafił jeden z dwóch rzutów osobistych.

Ostatecznie Cavs wygrywają z Pacers 106:102, całą serię z kolei 4:0 i meldują się w półfinale Konferencji Wschodniej. Za występ w dzisiejszym spotkaniu na pochwałę zasłużył przede wszystkim Deron Williams, a także świetny na deskach Tristan Thompson. 

LeBron James: 33 pts, 10 reb
Kyrie Irving: 28 pts
Kevin Love: 5 pts, 15 reb
Deron Williams: 14 pts
Tristan Thompson: 6 pts, 11 reb

Czytaj dalej...

2-0 i zmiana parkietu!

  • Dział: Mecz

W nocy z poniedziałku na wtorek Cleveland Cavaliers odnieśli drugie zwycięstwo w pierwszej rundzie Playoffs i powiększyli swoją przewagę w rywalizacji z Indiana Pacers do stanu 2-0. Teraz walka przenosi się do Indianapolis, gdzie gospodarze będą chcieli wrócić do gry. Mistrzowie NBA mają z kolei nadzieję, że ta seria nie wróci już do Cleveland.

Spotkanie numer dwa miało bardzo podobny przebieg do poprzednich potyczek Kawalerzystów, czyli duża przewaga przed ostatnią kwartą (96-78) i roztrwonienie jej zdecydowanej większości. Tym razem jednak udało się utrzymać prowadzenie i ekipa ze stanu Ohio ostatecznie zwyciężyła 117-111.

Największe zasługi w zwycięstwie miał tercet gwiazd Cavs. LeBron James zanotował 25 punktów, 10 zbiórek, 7 asyst i po 4 przechwyty oraz bloki. Kyrie Irving zapisał na swoim koncie aż 37 „oczek”, a Kevin Love dorzucił 27 punktów i 11 zbiórek. Imponujący jest więc wynik całej trójki graczy – 89 zdobytych punktów!

Pacers mogli liczyć na swoją największą gwiazdę, czyli Paula George’a, autora 32 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst. Pomagali mu Jeff Teague (23 pkt, po 4 zbiórki i asysty), Thaddeus Young (16 pkt, 6 przechwytów) oraz rezerwowy Lance Stephenson (13 pkt, 4 asysty).

Kolejne spotkanie w nocy z czwartku na piątek o 1:00 polskiego czasu. Liczymy na kontynuowanie zwycięskiej passy Cavaliers!

Czytaj dalej...

Triumf na inaugurację Play-Offs

  • Dział: Mecz

Po ciekawym spotkaniu i emocjonującej końcówce Cleveland Cavaliers pokonali Indianę Pacers 109:108. Mecz ten był jednocześnie inauguracją tegorocznych Play-Offs.

Kibice, którzy tego popołudnia pojawili się w Quicken Loans Arena z pewnością nie żałują swojej decyzji. Rywalizacja Wine & Gold oraz gości z Indianapolis dostarczyła fanom NBA wiele wrażeń. O poziomie tego spotkania świadczyć może fakt, iż żadna z ekip nie wyszła na wyższe, niż różnicą 12 punktów prowadzenie. Przez większość spotkania to Cavs byli na plus, ale zacznijmy od początku.

Po wydarzeniach z pierwszej kwarty mogliśmy już wywnioskować, że będziemy świadkami dobrego pojedynku. Gospodarze trafiali, lecz popełniali również błędy, które bezlitośnie wykorzystwali Pacers. Dodatkowo nie radzili sobie najlepiej w defensywie. Pozwoliło to  gościomna dotrzymanie kroku podopiecznym Tyronna Lue.

Po krótkim czasie Cavs zdołali odskoczyć z wynikiem. Przewaga ta utrzymywała się przez dłuższy czas, aż do czwartej ćwiartki. W międzyczasie oddali sporo rzutów z dystansu, głównie podejmował się tego Kyriego Irvinga. Pod tym względem nie był to jednak jego dzień. Rozgrywający aktualnych Mistrzów NBA zanotował skuteczność zza łuku na poziomie 11,1% (1/9). Dorzucił jednak kilka trafień i ostatecznie skończył z dorobkiem 23 oczek.

Wraz z rozpoczęciem Play-Offs wyższy bieg wrzucił LeBron James, który był liderem Cavaliers pod względem zdobyczy punktowej, a także zdobył Double-double (32 pts, 6 reb, 13 ast). Dorzucił do tego również 3 przechwyty.

W ostatniej części gry do głosu doszli goście. Pacers zaczęli odrabiać straty i zdołali nawet wyjść na prowadzenie. Na 20 sekund przed końcową syreną to podopieczni Tyronna Lue byli jednak na prowadzeniu, choć piłkę miała Indiana. Po przerwie na rządanie udało im się skutecznie obronić rozpisany atak gości i ostatecznie wyjść z tego pojedynku zwycięsko.

Kolejne spotkanie z Pacers już w najbliższy wtorek (01:00).

LeBron James: 32 pts, 6 reb, 13 ast
Kyrie Irving: 23 pts, 6 ast
Tristan Thompson: 8 pts, 13 reb
Kevin Love: 17 pts, 4 reb
Channing Frye: 11 pts, 3/4 3PT%

Czytaj dalej...

Cavs kończą sezon czterema porażkami i oddają pierwsze miejsce Celtics…

  • Dział: Mecz

Tydzień temu wydawało się, że wszystko jest na najlepszej drodze, aby Cavaliers po raz kolejny przystąpili do Playoffs z pozycji lidera Konferencji Wschodniej. Wtedy to Kawaleria wygrała w Bostonie z „Celtami”, a styl zwycięstwa był naprawdę bardzo dobry. Miłe złego początki, ponieważ ostatnie cztery mecze sezonu Cavs przegrali i ostatecznie zakończyli rozgrywki zasadnicze na drugim miejscu.

Najpierw mieliśmy porażkę z Hawks u siebie. Porażkę dość kompromitującą, ponieważ goście wystąpili bez kilku kluczowych zawodników, a i tak potrafili wywieźć cenne zwycięstwo z Quicken Loans Arena.

Wynik tamtego meczu był kompromitujący? Dwa dni później mistrzowie NBA udowodnili, że można się jeszcze bardziej ośmieszyć. Rywalem znów były „Jastrzębie”, ale tym razem graliśmy w Atlancie. Przez trzy kwarty Cavaliers mieli bardzo dużą przewagę, a do ostatniej części meczu przystępowali z dwudziestoma sześcioma (!!!) punktami przewagi. Wszystko więc zapowiadało porażkę z gospodarzami po dogrywce… Chyba nawet nie ma sensu wspominać o kontrowersyjnych decyzjach sędziowskich.

Noc później graliśmy na Florydzie z Miami Heat. Wine & Gold wystąpili bez kilku kluczowych graczy, świetnie zagrał Deron Williams (35 punktów, 9 asyst, 7 zbiórek), ale nie uchroniło to Cavaliers od porażki 121-124.

Ostatni mecz sezonu regularnego CC rozegrali ponownie we własnej hali, a ich rywalem była ekipa Toronto Raptors. Niepełny skład gospodarzy nie dał rady teamowi z Kanady i przegrał 83-98. Wtedy stało się jasne, że Cavs nie przeskoczą Boston Celtics na czele Konferencji Wschodniej.

W pierwszej rundzie Playoffs nasi ulubieńcy zmierzą się z Indiana Pacers.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip