Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

A+ A A-

Kolejna redakcyjna dyskusja!

Sezon regularny NBA zbliża się ku końcowi, a więc nadszedł czas pierwszych podsumowań. Część redakcji postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom i odpowiedziała na kilka pytań, które dotyczą sytuacji w Cleveland Cavaliers oraz całej lidze. Poniżej znajdują się cztery zagadnienia i dyskusja nad nimi. Zapraszamy do lektury!

 

1. Nowi zawodnicy w ekipie z Cleveland. Kto będzie największym wzmocnieniem?

2. Czy Cavs skończą sezon regularny na pierwszym miejscu na Wschodzie?

3. Kto jest faworytem do zajęcia najwyższego miejsca przed Playoffs w Konferencji Zachodniej i awansu do Finałów?

4. MVP sezonu regularnego będzie…

 

Sebastian Cieśliński

1. Według mnie Korver, bo może dawać z ławki duży zastrzyk energii swoimi trójkami. Widać jak szybko złapał system i grę z LeBronem – w Playoffach powinien sypać trójeczki aż miło. Problemem jest defensywa, ale myślę, że jego ofensywny potencjał schowa trochę dziurę jaką robi na obwodzie. Deron też, bardzo fajny ruch – w końcu ktoś wyższy na PG do matchupu z Livingstonem w potencjalnych finałach NBA. Derrick Williams w RS daje rade ale według mnie jego defensywa na playoffs jest za słaba i głównie będzie wtedy grzał ławę na poczet minut Richarda Jeffersona. Po ciuchu liczę na Sandersa, który może okazać się wielkim stealem tego trade deadline – w swoim pakcie ma wszystko czego chcemy od Centra w Cavs - dość szybki na nogach, dobrze zbierający i do tego świetnie blokujący. Tylko pytanie, czy Larry ciągle umie grać w kosza i czy w ogóle jeszcze chce w niego grać? Czy może robi to wszystko po to by złapać łatwy hajs, kusząc minionymi latami i swoim potencjałem… Oby tak nie było i oby miał to serce do koszykówki, bo zaangażowanie i poświęcenie w Playoffs jest niesamowicie istotne.

2. Myślę, że koniec końców tak, bo już momentami widać na boisku chęć wygrywania tych meczów. Też wydaje mi się, że powoli Cavs powinni w końcu bronić jak należy i jeśli to będą robić (jak np. w meczu z Utah Jazz u siebie) to na spokojnie powinni pierwsze miejsce utrzymać.

3. Pierwsze miejsce raczej będą trzymać GSW ze swoim pajacem Currym na czele, ale myślę, że ten rok w Playoffs będzie w końcu należeć do Spurs. Kawhi znów zrobił postęp, grają niesamowicie i myślę, że mają też dużo zapasu na Playoffs. Duże znaczenie ma też uraz Duranta, który nie wiadomo czy wróci, a jak wróci to w jakiej będzie formie.

4. Choć z całego serca dopinguje Westbrooka, to mam takie przeczucie i pogląd, że ligowi decydenci nie zbyt przepadają za Russem, dlatego jakbym miał postawić moje pieniądze na kogoś, to byłby to James Harden.

 

Krzysztof Dziadek

1. Spośród nowych nabytków Cavs największą nadzieję pokładam w Deronie Williamsie, który jeszcze za czasów gry w Mavericks notował całkiem ciekawe liczby. Jego pierwsze występy w bordowo-złotych barwach pokazały, że może okazać się solidnym backupem dla Kyriego. Co prawda dostaje mniej czasu niż w Dallas, lecz i tak wygląda to ciekawie.

2. Moim zdaniem tak. Co prawda Celtics i Wizards zbliżyli się do Cavs w zastraszającym tempie, ale nie wydaję mi się, by byli w stanie zasiąść na fotelu lidera wschodu. Jeżeli już, to bardziej obawiałbym się zagrożenia ze strony Koniczyn, ale niedawne porażki z Sixers czy Suns mogą odebrać im szansę na walkę o pierwsze miejsce. Ciekawiej może być w przyszłym roku, głównie za sprawą tegorocznego picku Nets, który jest w posiadaniu Celtów, ale o sezon zasadniczy w tym roku raczej bym się nie obawiał.

3. Po kontuzji Duranta szczerze uwierzyłem, że mogą być to Spurs. Warriors nie posiadają wystarczająco dobrej i głębokiej ławki, by móc rywalizować na najwyższym poziomie noc w noc. Jednak ostatnie porażki Ostróg z Thunder, Blazers i Grizzlies odwiodły mnie od tej myśli. Spurs co prawda wciąż liczą się w walce o pierwszy spot w sezonie zasadniczym, lecz w mojej opinii to GSW awansuje do finałów kolejny rok z rzędu.

4. Nowy Mr. Triple-Double. Zarówno Westbrook, jak i Harden kręcą w tym sezonie fenomenalne linijki. Wiele osób bagatelizuje osiągnięcie Russella, twierdząc że nabija statystyki kosztem reszty zespołu. Nie wyobrażam sobie jednak Thunder w pierwszej dziesiątce zachodu, bez tego gościa. Rockets również straciliby na jakości bez "Brody", ale moim zdaniem nie tak wiele, jak OKC. Pośród kandydatów do MVP wymieniani są również Kawhi Leonard i LeBron James. Pomimo wielkiej sympatii do LBJ-a nie uważam, by zrobił wystarczająco, aby zostać okrzyknięty mianem najbardziej wartościowego gracza. Mógłbym przedyskutować sprawę Leonarda, lecz moim wyborem i tak jest Westbrook.

 

Mateusz Jakubiak

1. Każdy z nowych zawodników jest w stanie dodać coś od siebie. Deron Williams to nadal czołówka najlepiej podających zawodników w całej NBA. Kyle Korver gwarantuje "dziurawienie" kosza zza łuku i już doskonale wpasował się do drużyny. Derrick Williams to niezwykle pozytywne zaskoczenie, ponieważ z marszu wszedł do zespołu i jego rola nie sprowadza się jedynie do grania, gdy mecz jest już rozstrzygnięty. Zagadką jest Larry Sanders, ale mam nadzieję, że w Playoffs będzie potrafił wnieść coś dobrego do gry Kawalerii.

2. Cavs ewidentnie starają się nie przemęczyć i wygrać Konferencję Wschodnią jak najmniejszym nakładem sił. Są na dobrej drodze do osiągnięcia tego sukcesu i myślę, że spokojnie go osiągną. Goniące ich zespoły również nie wykazują jakiejś szaleńczej żądzy odebrania Wine & Gold pierwszego miejsca na Wschodzie przed Playoffs.

3. Życzyłbym tego San Antonio Spurs. Męczy mnie cała otoczka wokół Golden State Warriors, których rzadko kiedy dosięga jakaś krytyka. Mam nadzieję, że ekipa Gregga Popovicha wykorzysta w końcu swoje doświadczenie i zawojuje Konferencję Zachodnią. Trudno im będzie zająć pierwsze miejsce w tabeli przed Playoffs, ale w Finale Konferencji spokojnie mogą się zmierzyć z GSW i wcale nie będą zespołem, który ma mniejsze szanse na sukces w tejże rywalizacji.

4. Po cichu trzymam kciuki za LeBrona Jamesa, ale myślę, że tytuł dostanie ktoś z dwójki Russell Westbrook – James Harden. Kibicuję temu pierwszemu, chociaż jego niesamowite statystyki nie przekładają się na większe sukces całej drużyny Oklahoma City Thunder i w tej dziedzinie przewagę ma Harden. Kandydatem do tego tytułu jest też Kawhi Leonard ze Spurs, ale wydaje mi się, że jest on zbyt mało "medialnym" zawodnikiem, żeby był w stanie pokonać wspomniany wyżej duet.  Liczę również na to, że tego wyróżnienia nie otrzyma Stephen Curry, ale niczego nie można wykluczyć…

 

Konrad Jaśkiewicz

1. Deron Williams. Za ligowe minimum pozyskujemy back-up dla Kyriego Irvinga, 32-letniego rozgrywającego, 3-krotnego All-Stara i dwukrotnego mistrza olimpijskiego, gościa, który zawsze wychodził w s5, który może i prime ma już za sobą, ale to co napisane zostało powyżej mówi samo za siebie. Bez urazy dla Kyle'a czy Larrego (przy którym póki co są tylko same znaki zapytania). Warto wspomnieć, że Cavaliers są już +55 w 92 minut gry tercetem Deron-LeBron-Frye. To może być nasz x-factor w postseason, który będzie miał szczęśliwy finał w czerwcu. 

2. Tak. Chociażbym tego nie chciał. Wolałbym przystępować do play-offs z dalszej pozycji, ale z wypoczętym LeBronem. Konferencję, w której James dzieli i rządzi od lat, Cavs wygrają nawet z 8. miejsca. 

3. San Antonio Spurs są faworytem na "jedynki", ale co dalej... Kontuzja Kevina Duranta, pozwala wyprzedzić ekipie Gregga Popovicha Golden State Warriors w wyścigu o najwyższe rozstawienie w konferencji (co też właśnie minionej nocy(13/14.03) uczynili. Ale co dalej? To przede wszystkim będzie zależeć od Kawhi'ego Leonarda i jego kolegów, od tego czy znajdą na GSW sposób oraz oczywiście od tego, w jakiej formie wróci Kevin Durant, bez którego (i której) trzeci z rzędu finał Cavs-Warriors będzie bardzo ciężki do osiągniecia.

4. Nie wiem. Będąc stronniczym, odpowiedziałbym LeBron James. Wystarczy zobaczyć, jak wygląda gra Cavaliers bez swojego lidera (choć to "grą" chyba ciężko nazwać). Bez wątpienia jest to najlepszy gracz w lidze od kilku lat, ale nie tylko to decyduje o przyznaniu nagrody. Amerykanie jednak są zakochani w statystykach, więc czy jest dla nich piękniejszy "sen na jawie" jak sezon na poziomie "triple-double" w wykonaniu Russella Westbrook'a? Ta kandydatura ma jednak poważną skazę, mianowicie bilans Thunder (37-29 w dniu pisania). Przy 50 zwycięstwach Thunder Westbrook byłby pewniakiem do nagrody MVP, jednak ten próg wydaje się mało realny. Kolejnym kandydatem, wg mnie najbardziej prawdopodobnym kolejnym "Najbardziej Wartościowym Graczem", jest James Harden. Statystyki niewiele gorsze od RW, jednak bilans o niebo lepszy (jednak w lepszej drużynie jakby nie patrzeć, bo Rockets bez Hardena pokonają Thunder bez Westbrooka). Nie wolno zapominać o najlepszym zawodniku drużyny, która najprawdopodobniej zakończy sezon z najlepszym bilansem w lidze, czyli o Kawhim Leonardzie. Każdy z 4 wyżej wymienionych ma szanse na statuetkę i naprawdę nie zazdroszczę w tym roku dziennikarzom, którzy wybierają w tym roku MVP, bo przed nimi bardzo twardy "orzech do zgryzienia".

 

Rafał Jurasiński

1. Bardzo ciekawe nazwiska dołączyły do nas w 2017 roku, ale mimo wszystko każdy z nich najlepsze lata ma już za sobą. Boję się, że nie wejdą w drużynę w 100% do czasu playoffs i w komplecie zawiodą nasze oczekiwania. Najbardziej liczę na Derona Williamsa, bo to (był?) genialny playmaker. Lepiej rozdaje piłki od Kyriego i kreuje pozycje partnerów. Liczę, że ustawienie z DW na jedynce i KI na dwójce będzie śmiercionośne. Dużym wzmocnieniem byłby Andrew Bogut, ale nie od dziś wiadomo, że do Andrzejów mamy pecha. Sanders nie pogra w tym sezonie, ale może dojdzie do siebie na przyszły. Pozytywnie zaskoczył Derrick Williams, w razie problemów Kevina Love'a nie będzie co prawda równym zastępcą, ale wstydu nie przyniesie. Najstarszy nowy nabytek czyli Kyle Korver rzut ma genialny, ale wobec krótkiego czasu gry jaki czeka go po sezonie może zgasnąć. Smith i Shump mają jednak lepszą pozycję w zespole, a do tego jeszcze Irving przechodzący na SG. To nie będzie sezon Korvera.

2. Skończą sezon na pierwszym miejscu z niewielką przewagą. Cały czas mamy sezon pod kontrolą i kiedy trzeba wygrywamy. Lue sadza na ławie liderów przeciw Clippers, więc musi czuć się spokojny o pierwsze rozstawienie. Dyskusja o pierwszym miejscu na Wschodzie jest dla tych, którzy szukają sensacji albo… nie znają się na NBA.

3. Po regularnym z jedynką wyjdą GSW. Liczę jednak, że w finale zobaczymy Spurs. Popovich robi wszystko, aby przechytrzyć Dubs, oby tylko Ostrogi nie odpadły zanim zagrają z Golden tak jak rok temu.

4. Nie lubię piramidalnego budowania drużyny pod jednego lidera. W latach 90-tych takie drużyny nie wchodziły do playoffs nawet. Korzystając ze słabości ligi, a w szczególności bardzo słabych ostatnich draftów, Westbrook i Harden w pojedynkę wygrywają mecze. Niestety, pomagają im też przepisy ograniczające mocną obronę. Ja tego nie kupuję i mimo szacunku do ich umiejętności, nie lubię oglądać takiej koszykówki. Co innego nasz LeBron. Chociaż jest wielkim dominatorem, to gra Cavs oparta jest na BIG 3, a kluczowe rzuty często oddaje Irving. MVP dałbym jednak temu czwartemu czyli Kawhiemu Leonardowi. Postęp tego gracza w ciągu 5 lat jest wręcz nierealny. W San Antonio mają chyba jakiś eliksir, który sprawia, że zawodnicy przekraczają swoje własne granice. Kawhi będzie jeszcze lepszy. Finały ze Spurs byłyby przeciekawe.

Czytaj dalej...

Czy to LeBron „wymyślił” rzut Irvinga w końcówce Game 7?

Dziewiętnasty czerwca 2016 roku to data wyjątkowa dla wszystkich kibiców Cleveland Cavaliers. U nas w Polsce był już 20 czerwca, a więc równo miesiąc temu wszyscy, nieważne gdzie, byliśmy w niecodziennym stanie, który wywołał w nas rezultat meczu numer siedem Finałów NBA 2016. Do dziś zachwycamy się blokiem LeBrona Jamesa na Andre Iguodali oraz niesamowitą „trójką” Kyriego Irvinga nad Stephen Currym.

Portal cavsnation.com wziął na tapetę właśnie akcję rozgrywającego Cavs i genezę powstania pomysłu na to zagranie. Stąd właśnie rodzi się pytanie: czy to LeBron James zaproponował trenerowi Tyronnowi Lue, aby Irving oddawał rzut w tamtym momencie? Zapraszamy do oceny poniższego filmiku:

24-letni playmaker Kawalerii jest najgroźniejszym strzelcem drużyny. Nie zmienia się to nawet w momentach, gdy LBJ przebywa razem z nim na parkiecie. Obaj tworzą niesamowity duet na boisku, darzą się wzajemnym szacunkiem, a chemię między nimi mogliśmy dostrzec od samego początku ich „współpracy” w ramach Cavaliers. Jeśli nie zapomnimy o zmyśle trenerskim LeBrona, to propozycja oddania tamtej akcji Irvingowi wcale nie musi się wydawać taka niedorzeczna.

Czytaj dalej...

CLEVELAND CAVALIERS MISTRZAMI NBA!!!

  • Dział: Mecz

Cleveland Cavaliers pokonali w meczu numer siedem Finałów NBA Golden State Warriors 93-89 i po raz pierwszy w historii organizacji zdobyli tytuł mistrzowski! Żadna drużyna w dziejach NBA nie wygrała ligi, kiedy przegrywała w Finałach 1-3. Cavs tego dokonali, a tytuł MVP Finałów powędrował do tego, który obiecał zdobyć trofeum Larry'ego O'Briena dla miasta Cleveland - do LeBrona Jamesa! Tego wieczoru na parkiecie Oracle Arena z pewnością długo nie zapomnimy!

Cavs nie byli faworytem tego spotkania. Ba! Oni mieli przegrać te Finały w czterech, może pięciu spotkaniach, więc o Game 7 początkowo nie było nawet mowy. Golden State Warriors to przecież team, który pobił niesamowity rekord zwycięstw Chicago Bulls w sezonie regularnym, a na dodatek miał w swoim składzie jednogłośnie wybranego MVP - Stephena Curry’ego. Czas pokazał jednak, że ten szalony sezon NBA zakończył się w sposób, który naprawdę ciężko było przewidzieć. Przeciez tydzień temu Cavaliers szykowali się do meczu numer pięć w Oracle Arena i miał to być już koniec serii! Ale przejdźmy do wydarzeń, które na zawsze zapiszą się w pamięci kibiców drużyny ze stanu Ohio...

Nie da się ukryć, że miało to być historyczne spotkanie dla ekipy Wine & Gold i wszystkich osób z nią związanych oraz jej kibicujących. Nigdy wcześniej Cavaliers nie byli przecież tak blisko mistrzowskiego tytułu, a miasto Cleveland czekało na tytuł w jakiejkolwiek lidze zawodowej już 52 lata (w 1964 Cleveland Browns wygrali ligę futbolu amerykańskiego NFL). Kawalerzyści mieli jednak przed sobą team, który dokonał wielu niesamowitych rzeczy w minionych miesiącach i cały czas miał ochotę na więcej . Warriors potrafili przecież wygrać Finały Zachodu z Oklahoma City Thunder, kiedy przegrywali już 1-3. Dzięki temu doświadczeniu powinni znać sposób na pokonanie przeciwników, kiedy to „Wojownicy” stracili dwumeczową przewagę. Nie bez znaczenia pozostał fakt, że Game 7 miała się odbyć w hali, gdzie GSW przegrywali tylko cztery spotkania na pięćdziesiąt rozegranych w całym sezonie. Ale skoro już raz Cavaliers udało się wyrwać zwycięstwo w Oakland, to czemu nie mieliby tego powtórzyć?

Spotkanie numer siedem było… zupełnie inne niż większość poprzednich w tegorocznych Finałach. Gra była bardzo wyrównana, a oba zespoły nie pozwalały przeciwnikom na zbudowanie jakiejś większej przewagi. Kiedy tylko jedna z drużyn miała o kilka punktów więcej, ich rywale natychmiast brali się do roboty i tą przewagę niwelowali. Do przerwy jednak wyśmienicie w barwach gospodarzy grał Draymond Green, który na przerwę schodził z dorobkiem aż 22 oczek, a Warriors prowadzili z Cavs 49-42.

Już na początku trzeciej kwarty Kawaleria była w stanie doścignąć podopiecznych Steve’a Kerra. Wreszcie zaczęły wpadać rzuty zza łuku, ponieważ po 24 minutach gry Cavs mieli na swoim koncie tylko jedną trafioną „trójkę” na czternaście oddanych rzutów. Dla porównania - Warriors mieli wtedy aż dziesięć takich trafień na dwadzieścia jeden prób.

We wspomnianej wyżej trzeciej „ćwiartce” Cavs potrafili zbudować sobie kilkupunktową przewagę. Kolejny w tej serii przestój pozwolił jednak GSW na szybkie odrobienie strat i ostatecznie przed końcową kwartą na tablicy wyników widniał rezultat 76-75 dla gospodarzy. Zapowiadało to niebywałe emocje w ostatniej części meczu. To ona miała rozstrzygnąć losy tytułu mistrzowskiego...

W czwartej kwarcie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, lecz nie da się ukryć, że oba teamy miały problemy ze skutecznością. Na 4:39 przed końcem layup Klaya Thompsona doprowadził do remisu 89:89 i od tamtej pory przez ponad trzy i pół minuty żadna drużyna nie była w stanie zdobyć choćby punktu! Do czasu... Kyrie Irving postanowił wziąć sprawy w swoję ręce i na 53 sekundy przed końcową syreną rozgrywający Cavs poradził sobie z Currym i trafił swoją drugą „trójkę” w spotkaniu:

Nie wolno jednak zapominać o niesamowitym bloku LeBrona na Andre Iguodali około minutę wcześniej:

Te dwie akcje sprawiły, że Cavaliers byli już naprawdę blisko celu. Dzieliło ich od niego nieco ponad pięćdziesiąt sekund…

I TEN CEL OSIĄGNĘLI!

Warriors nie byli już w stanie niczego wymyśleć, a obrona Kevina Love’a na Currym przy stanie 92-89 dla CC zostanie zapamiętana naprawdę na długo. Chwilę później LBJ-owi nie udało się zakończyć akcji wsadem, jednak został sfaulowany przez Draymonda Greena. Lider Cavs długo zwijał się z bólu, ale ostatecznie stanął na linii rzutów wolnych i trafił jedną z dwóch prób. Gospodarzom pozostało nieco ponad 10 sekund nadziei… Nic z tego! Gracze z Cleveland nie popełnili błędu w defensywie, „Wojownicy” nie trafili dwóch rzutów zza łuku i to Cavaliers mogli się cieszyć ze zdobycia pierwszego w swojej historii mistrzostwo NBA! A radość była naprawdę ogromna!

Po szalonej radości przyszedł czas na pierwszy wywiad. LeBron James został poproszony o wypowiedź przez dziennikarkę Doris Burke:

Później nadeszła już ta historyczna chwila. Cleveland Cavaliers po raz pierwszy w swojej historii wznieśli w górę trofeum Larry'ego O'Briena, a nagrodę MVP Finałów wręczono LeBronowi Jamesowi!

Rzućmy jeszcze okiem na statystyki tego meczu. Kawalerię do zwycięstwa poprowadził duet LeBron James - Kyrie Irving. Pierwszy z nich zanotował triple-double (27 pkt, 11 zbiórek, 11 asyst) i był to dopiero trzeci taki występ w historii Game 7 Finałów NBA. Wcześniej dokonali tego Jerry West w 1969 roku oraz James Worthy w 1988 roku (obaj reprezentowali barwy Los Angeles Lakers i obaj zostali MVP Finałów). Playmaker Cavs dołożył 26 oczek i 6 zbiórek.

W barwach gospodarzy najlepiej wypadł wspomniany Green, który zakończył spotkanie z 32 punktami na swoim koncie, a do tego zebrał aż 15 piłek i miał 9 asyst. Brakowało mu jednak wsparcia ze strony Splash Brothers. Stephen Curry dorzucił jedynie 17 oczek (4/14 zza łuku) i 5 zbiórek, Klay Thomspon o trzy punkty mniej (2/10 w rzutach za trzy punkty).

Teraz w Cleveland naszedł czas zabawy! Zawodnicy są już w mieście, a mistrzowska parada przewidziana jest tam na najbliższą środę! Nam pozostało podziękować Cavs za ten niebywały sukces! Przypomnijmy...

CLEVELAND CAVALIERS MISTRZAMI NBA 2016!

Czytaj dalej...

NIECH SIĘ DZIEJE HISTORIA!

  • Dział: Mecz

Tydzień temu byliśmy po czterech spotkaniach Finałów, Golden State Warriors prowadzili z Cleveland Cavaliers 3-1 i mieli przed sobą mecz w Oracle Arena, który miał im dać drugi z rzędu tytuł mistrzów NBA. Na niekorzyść Kawalerii przemawiał fakt, że żadna drużyna nigdy jeszcze nie wygrała ligi, kiedy przegrywała 1-3 w Finałach. Cavs postanowili jednak zostać pierwszą w ostatnich pięćdziesięciu latach drużyną, która potrafiła doprowadzić w takiej sytuacji do remisu w serii. Statystyki nie grają i teraz czas najwyższy na napisanie nowego rozdziału w historii NBA!

Wydaje się, że przewaga psychiczna musi być po stronie ekipy Tyronna Lue. Wine & Gold wygrali w niezłym stylu dwa poprzednie spotkania, a LeBron James i Kyrie Irving wznoszą się na wyżyny swoich umiejętności. W trzeciej kwarcie meczu numer sześć rozgrywający Cavs lekko utykał, ale po spotkaniu stwierdził, że wszystko z jego stopą jest w porządku i na 100% zagra w Oakland.

To będzie dopiero piąta Game 7 w historii organizacji ze stanu Ohio. Dotychczasowe wyniki to dwa zwycięstwa oraz dwie porażki: półfinał z Washington Bullets (4-3) w 1976 r., półfinał z Boston Celtics (4-3) w 1992 r., półfinał z Detroit Pistons (3-4) w 2006 r. oraz półfinał z Boston Celtics (3-4) w 2008 r. Ewentualna wygrana w najbliższym spotkaniu byłaby również zwycięstwem Cavs nr 100 w Playoffs (99-89) w całej ich historii.

Jest również kolejna statystyka, która fanów CC może lekko zmartwić. Do tej pory goście siódmego meczu Finałów NBA tylko trzy razy wygrywali takie spotkania (przy aż piętnastu zwycięstwach gospodarzy). Przypomnijmy jednak po raz kolejny - statystyki nie grają!

Wiele osób na pewno zastanawia się nad sposobem spędzania ostatniej nocy przed tak ważnymi wydarzeniami sportowymi przez zawodników. J.R. Smith postanowił zdradzić światu swój sposób na takie chwile. Oby ten brak snu pozytywnie pobudził superstrzelca Kawalerzystów:

How else would you do it the night before Game 7? #Brotherz! @jewey808 photo cred!

A post shared by JR Smith (@teamswish) on

Przed nami mecz historyczny. Wiele osób, w tym u nas w Redakcji, na taką potyczkę czekało od naprawdę wielu lat. Cavs dokonali w tych Finałach wielkich rzeczy. Prosimy o jeszcze jedną! Niech się spełniają marzenia - trofeum Larry'ego O'Briena i mistrzowskie pierścienie muszą w końcu powędrować do Cleveland!

 

Kiedy: 19.06/20.06.2016

 

Godzina: 2:00 (transmisja w Canal+ Sport)

 

Gdzie: Oracle Arena, Oakland, Kalifornia

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - LeBron James, PF - Kevin Love, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Harrison Barnes, PF - Andre Iguodala, C - Draymond Green

 

Kluczowy matchup:

 

Kyrie Irving - Stephen Curry

 

Kontuzje:

 

Cavs: brak

 

Warriors: Andrew Bogut (poza grą)

 

Czytaj dalej...

Finały znów w Cleveland!

  • Dział: Mecz

Równo z syreną kończącą Game 4 w Cleveland mało było optymistów, którzy wierzyli, że tegoroczne Finały NBA jeszcze raz zawitają do stanu Ohio. Mecz numer pięć w Oakland miał być przypieczętowaniem drugiego z rzędu tytułu dla Golden State Warriors, jednak Cavs wspięli się na wyżyny swoich możliwości i wyrwali zwycięstwo na tym niezwykle trudnym terenie. Teraz czeka nas kolejna potyczka w „Q” Arena, która może doprowadzić do crème de la crème NBA - siódmego spotkania w tej najważniejszej serii sezonu. Do tego konieczne jest spełnienie „zaledwie” jednego warunku - Kawalerzyści dzisiejszej nocy muszą wygrać.

Game 5 była popisem duetu LeBron James - Kyrie Irving. Każdy z nich zdobył po 41 punktów i to właśnie ich postawa sprawiła, że walka o tytuł mistrzowski NBA w tym roku jeszcze się nie zakończyła. Tym razem jednak kluczowa może być postawa wszystkich zawodników Wine & Gold, ponieważ trudno będzie powtórzyć występ wyżej wspomnianego tandemu. Chociaż „impossible is nothing”…

Cleveland Cavaliers w Playoffs 2016 trafili 242 rzuty zza łuku i to daje im obecnie drugie miejsce w całej historii NBA. Pierwsi są jednak Golden State Warriors z liczbą 276 „trójek” obecnym posteseason. To jasno pokazuje, że kluczem do zwycięstwa w meczu numer sześć, oprócz dobrej defensywy, będzie skuteczność teamów w rzutach za trzy punkty.

Do gry w szeregach „Wojowników” wróci zawieszony na ostatnie spotkanie Draymond Green. Silny skrzydłowy zdążył już stwierdzić, że jego zdaniem GSW wygraliby tamten mecz, jeśli on mógłby w nim wystąpić. Ze składu gości wypadł natomiast podstawowy center Andrew Bogut, który podczas meczu w Oracle Arena doznał kontuzji kolana i już nie pojawi się na parkiecie w tym sezonie.

 

Kiedy: 16.06/17.06.2016

 

Godzina: 3:00 (transmisja w Canal+ Sport)

 

Gdzie: Quicken Loans Arena, Cleveland, Ohio

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - LeBron James, PF - Kevin Love, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Harrison Barnes, PF - Draymond Green, C - Festus Ezeli (?)

 

Kluczowy matchup:

 

Kyrie Irving - Stephen Curry

 

Kontuzje:

 

Cavs: brak

 

Warriors: Andrew Bogut (poza grą)

 

Czytaj dalej...

Niesamowici Irving i LeBron wygrywają mecz w Oakland!

  • Dział: Mecz

Wypełniona po brzegi hala Oracle Arena była gotowa na świętowanie drugiego z rzędu tytułu dla miejscowych Golden State Warriors i nie miała w tym przeszkodzić nawet absencja Draymonda Greena, którego liga zawiesiła na jedno spotkanie po Game 4 w Cleveland. Goście ze stanu Ohio mieli jednak tego wieczoru zupełnie inne plany i po fantastycznym występie duetu LeBron James - Kyrie Irving wywieźli z gorącego terenu zwycięstwo 112-97! Cavaliers ciągle są w grze o mistrzostwo NBA, a mecz numer sześć w Quicken Loans Arena już w nocy z czwartku na piątek o 3:00 polskiego czasu!

Zwycięstwo „Wojowników” w hali CC sprawiło, że wielu ekspertów typowało zakończenie tegorocznych Finałów już w Game 5. Warriors rozegrali świetną drugą połowę w poprzednim meczu w Cleveland, a to pozwoliło na odniesie trzeciej już wygranej w tej serii. Wygrana była szczególnie cenna, ponieważ Kawaleria nie poniosła ani jednej porażki w wcześniejszych potyczkach w „Q” Arena w Playoffs 2016. Sytuacja dla GSW skomplikowała się podczas przerwy pomiędzy meczami, ponieważ NBA postanowiła zawiesić ich filar - Draymonda Greena, który już naprawdę od długiego czasu prosił się o właśnie taką karę. Na jego miejsce do pierwszej piatki trafił Andre Iguodala.

Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy prowadzili nawet siedmioma oczkami, jednak gracze Cavaliers nie pozwolili „Wojownikom” na więcej i praktycznie cała pierwsza połowa była grą „punkt za punkt”. Po dwóch „ćwiartkach” na tablicy wyników widniał wynik 61-61 i to zwiastowało niesamowite emocje przed drugą częścią meczu. Jeżeli Kawaleria zawdzięczała ten remis Jamesowi i Irvingowi, to Warriors powinni zdecydowanie dziękować Klayowi Thompsonowi, który do przerwy zdobył aż 26 punktów.

Trzecia i czwarta kwarta to już jednak popisy zawodników Cavs, którzy stopniowo budowali swoją przewagę nad GSW. Przed ostatnią odsłoną mieli na swoim koncie dziewięć punktów przewagi, ale można się było spodziewać zmasowanego ataku ekipy Steve’a Kerra. Nic bardziej mylnego! Gospodarze w ostatniej kwarcie zdobyli zaledwie trzynaście oczek (przy dziewiętnastu Wine & Gold), podejmowali fatalne decyzje rzutowe i to, w połączeniu ze świetnym w tej fazie Irvingiem, sprawiło, że trofeum Larry'ego O'Briena cały czas nie ma właściciela.

James i Irving zdobyli po 41 punktów i był to historyczny popis, ponieważ nigdy jeszcze w Finałach NBA dwóch zawodników jednego teamu nie zdobyło po 40 i więcej punktów w tym samym meczu. Warto dodać, że LBJ dołożył aż 16 zbiórek i 7 asyst. Rozgrywający Kawalerzystów miał o jedno ostatnie podanie mniej. Trzecim strzelcem Cavs był J.R. Smith z… 10 oczkami.

W drużynie Warriors pierwszym strzelcem był wspomniany Thompson (37 pkt). Stephen Curry dołożył 25 punktów oraz 7 zbiórek, a zastępujący Greena Iguodala zapisał na swoim koncie 15 oczek, 11 zbiórek i 6 asyst.

P.S. Bardzo przepraszamy za brak zapowiedzi Game 5, ale praca, deadline'y, sesja itp. rządzą się swoimi prawami... :-)

Czytaj dalej...

Powtórzmy Game 3 i wyrównajmy serię!

  • Dział: Mecz

Tytuł zapowiedzi mówi w zasadzie wszystko i nie trzeba nic szczególnie dodawać. Cleveland Cavaliers zagrali koncertowo w meczu numer trzy tegorocznych Finałów NBA, ale przed nimi kolejne wyzwanie - walka o zwycięstwo w Game 4 i doprowadzenie do remisu w serii przeciwko Golden State Warriors. Będzie o to niezwykle trudno, ale fani Kawalerii wiedzą, że ich drużyna jest w stanie pokonać każdego.

Obecne Finały NBA są dość specyficzne. Mecze kończą się dość wysokimi wynikami, a kibice mogą narzekać na brak emocji w końcówkach. Dlatego najbliższe spotkanie w Quicken Loans Arena może być zupełnie inne…

Gospodarze doskonale zdają sobie sprawę, że zwycięstwo nad aktualnymi mistrzami NBA jeszcze bardziej podbuduje psychicznie LeBrona Jamesa i spółkę oraz pozwoli na rozpoczęcie rywalizacji „od nowa”. „Wojownicy” z kolei mają taki sam cel na najbliższą potyczkę - wygrana, jednak w ich przypadku chodzi o to, aby już nie wracać do Cleveland na kolejne mecze i zakończyć Finały w Game 5 w Oakland. Plany obydwu teamów sprawiają, że dzisiejszej nocy możemy oglądać niesamowicie zaciętą rywalizację.

Do gry powinien wrócić już Kevin Love, który opuścił poprzednie spotkanie w Ohio z powodu kontuzji. Drużyna bez niego wyglądała jednak naprawdę dobrze i najprawdopodobniej silny skrzydłowy Cavs rozpocznie mecz na ławce rezerwowych, a jego miejsce w wyjściowej piątce ponownie zajmie Richard Jefferson.

Kolejną ciekawą sprawą jest postawa gwiazd gości. Stephen Curry, Klay Thompson i Draymond Green zaprezentowali się dość słabo w Game 3 i możemy być pewni, że będą chcieli zrehabilitować się już przy najbliższej okazji. Początek meczu numer cztery o godzinie 3:00 czasu polskiego.

 

Kiedy: 10.06/11.06.2016

 

Godzina: 3:00 (transmisja w Canal+ Sport)

 

Gdzie: Quicken Loans Arena, Cleveland, Ohio

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - Richard Jefferson, PF - LeBron James, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Harrison Barnes, PF - Draymond Green, C - Andrew Bogut

 

Kluczowy matchup:

 

Kyrie Irving - Stephen Curry

 

Kontuzje:

 

Cavs: Kevin Love (prawdopodobny)

 

Warriors: brak

 

Czytaj dalej...

Takich Cavs kochamy!

  • Dział: Mecz

Tegoroczne Playoffs były naprawdę nietypowe i to samo możemy powiedzieć o trwających właśnie Finałach NBA. Najpierw mieliśmy dwa pewne zwycięstwa Golden State Warriors na ich parkiecie w Oakland. Teraz rywalizacja przeniosła się do Cleveland, a część ekspertów zaczęła powoli wkładać mistrzowskie pierścienie na palce „Wojowników”. Nic bardziej mylnego, ponieważ Cavs wzięli sobie do serca hasło „Defend the land” i zrewanżowali się GSW za poprzednie finałowe potyczki. Wygrana 120-90 wlała z pewnością na nowo nadzieję w serca największych pesymistów po stronie fanów zespołu ze stanu Ohio.

Wielu obserwatorów zastanawiało się jak Tyronn Lue zestawi swój zespół, ponieważ kilka godzin przed Game 3 okazało się, że nie wystąpi w niej Kevin Love. Ostatecznie na pozycję numer cztery przesunięty został LeBron James, a jako niski skrzydłowy w pierwszej piątce wyszedł weteran Richard Jefferson.

Kawalerzyści od samego początku przejęli kontrolę na meczem i szybko wyszli na prowadzenie 9-0. Pierwsza kwarta była popisem Kyriego Irvinga, który w tej części meczu zdobył aż 16 punktów i co chwila ośmieszał defensywę Warriors. Ostatecznie rozgrywający Cavaliers zakończył mecz z 30 oczkami oraz rozdał 8 asyst.

Goście z Kalifornii, jeśli mają gdzieś szukać pozytywów z opisywanego spotkania, to mogą je znaleźć tylko w drugiej kwarcie, którą wygrali 27-18 i zmniejszyli prowadzenie CC do przerwy do zaledwie ośmiu punktów. Ten etap spotkania nie podłamał Kawalerii, która po przerwie ponownie zaczęła nacierać na graczy Steve’a Kerra. Kolejne dwie „ćwiartki” zostały wygrane przez gospodarzy, którzy wreszcie w tych Finałach pokazali siłę, którą poznaliśmy w poprzednich rundach Playoffs 2016.

Cavs w Game 3 to nie tylko wspomniany wyżej Kyrie Irving. Bardzo dobre zawody rozegrał LeBron James, który zapisał na swoim koncie 32 punkty, 11 zbiórek i 6 asyst. Nieoceniony w rzutach zza łuku był J.R. Smith, który trafił aż pięć takich prób i zakończył rywalizację z 20 oczkami. Prawdziwą bestią na tablicach był, praktycznie jak zwykle, Tristan Thompson, który zebrał aż 13 piłek (siedem na atakowanej tablicy) i dołożył do dorobku Cavaliers 14 punktów.

Wine & Gold potrafili ograniczyć popisy tria gwiazd Golden State Warriors. Stephen Curry był w stanie zdobyć 19 punktów, lecz na kiepskiej skuteczności (6/13), a jego team był 22 punkty na minusie, gdy MVP sezonu regularnego przebywał na parkiecie. Jeszcze słabiej zaprezentowali się Klay Thompson i Draymond Green. Pierwszy z nich zdobył 10 punktów i trafił zaledwie jeden z siedmiu rzutów za trzy punkty (GSW byli aż -27 z nim na boisku), zaś silny skrzydłowy gości dorzucił tylko sześć oczek (0/4 za trzy punkty).

Mecz w Cleveland pokazał, że to jeszcze nie koniec rywalizacji w tych Finałach. Mecz numer cztery już w nocy z piątku na sobotę o 3:00 czasu polskiego. Tego nie można przegapić!

Czytaj dalej...

Czas na poprawę!

  • Dział: Mecz

Pierwszy mecz Finałów NBA pomiędzy Cleveland Cavaliers a Golden State Warriors w Oracle Arena w Oakland przyniósł zwycięstwo tych drugich 104-89 i dał do myślenia Tyronnowi Lue, którego team zagrał na dość słabym poziomie. Drużyna ze stanu Ohio zdecydowanie nie przypominała siebie w Game 1 i wszyscy fani liczą CC na to, że te kilkadziesiąt godzin dzielących obie potyczki pozwoliło graczom Cavs na poprawę wszystkich mankamentów.

Najlepszą wiadomością dla kibiców Cavaliers byłaby powtórka z meczu numer dwa Finałów NBA 2015. Wtedy to po heroicznym boju Kawaleria wyrwała w hali GSW zwycięstwo 95-93 po dogrywce, a stało się to prawie dokładnie rok temu - 7 czerwca 2015.

Czwartkowe spotkanie przyniosło kilka nieoczekiwanych wydarzeń. Przede wszystkim była to fantastyczna postawa ławki Warriors, która zdobyła aż 45 punktów (przy zaledwie dziesięciu oczkach zmienników Wine & Gold). Na szczególną uwagę zasługuje postawa Shauna Livingstona. Były gracz klubu ze stanu Ohio w tym sezonie gra niesamowicie przeciwko Kawalerzystom. Dość powiedzieć, że w trzech dotychczasowych meczach przeciwko Cavs zdobywa on średnio 13.3 punktów (18/21 z gry).

Innym ważnym faktem była słaba postawa Splash Brothers, ponieważ Stephen Curry i Klay Thompson trafili wspólnie zaledwie 8 z 27 rzutów z gry. Czy był to tylko jednorazowy przypadek? Trudno powiedzieć, ale Game 2 powinna nam na to pytanie odpowiedzieć. Początek spotkania o 2:00 czasu polskiego.

 

Kiedy: 05.06/06.06.2016

 

Godzina: 2:00 (transmisja w Canal+ Sport)

 

Gdzie: Oracle Arena, Oakland, Kalifornia

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - LeBron James, PF - Kevin Love, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Harrison Barnes, PF - Draymond Green, C - Andrew Bogut

 

Kluczowy matchup:

 

Kyrie Irving - Stephen Curry

 

Kontuzje:

 

Cavs: brak

 

Warriors: brak

 

Czytaj dalej...

Redakcja typuje Finały NBA!

Wszyscy pamiętamy jak wyglądały Finały NBA w zeszłym roku. Osłabieni kontuzjami Cleveland Cavaliers stoczyli heroiczny bój z Golden State Warriors, który ostatecznie zakończył się wygraną tej drugiej drużyny w sześciu meczach. Jak będzie tym razem? Czy zdrowi Cavs są w stanie przeciwstawić się maszynie z Oakland? Między innymi na te pytania odpowiada Redakcja CavsPL!

 

1. Analiza składów i sztabów szkoleniowych obydwu zespołów.

2. Klucz do wygrania pierwszego w historii mistrzostwa przez Cavs.

3. Wynik Finałów i krótkie wyjaśnienie swojego typu.

 

Rafał Jurasiński

1. W porównaniu do pierwszych finałów GSW stracili Davida Lee, który był bardzo ważnym czynnikiem trzech ostatnich, wygranych przez Wojowników gier, a zyskali od nas Andersona Varejao, który jednak nie odgrywa tam większej roli. Pozostałe zmiany to czysta kosmetyka, więc generalnie personalnie zespół został osłabiony. U nas zdrowi są Love, Irving, Shumpert, a do tego mamy Jeffersona, Frye,a, Mo Willa i całą paczkę grającą w finałach rok temu plus jeszcze nowy trener. Tu widać ewidentnie naszą przewagę. Co do poszczególnych pozycji, to Warriors są silniejsi na pozycjach 1 i 2. Splash Bros sami potrafią wygrywać mecze i moim zdaniem są jedyną nadzieją GSW. W tych finałach muszą zdobywać 60+ w każdym meczu, żeby utrzymać tytuł w Oakland. Pozycje 3 i 4 to przewaga Cavs. W średniej formie jest Draymond Green i Harrison Barnes. W s5 może zagrać MVP sprzed roku Andy Iguodala, który też jakby spuścił z tonu. Nasi forwards muszą to wykorzystać. Na pozycji C daje remis. Obaj centrzy to przeciętniacy na swoich pozycjach, ale chyba większy potencjał do odegrania ważnej roli ma nasz Tristan. W pierwszych piątkach remis, ale rezerwa minimalnie na naszą korzyść. Shump, Jefferson, Frye, Dellavedova to czwórka, która będzie regularnie grać. Jakieś minuty może zebrać Mozgov, który świetnie sobie radził rok temu.Jonesy i Williams wejdą na parkiet tylko w razie rozstrzygniętego meczu. Po stronie GSW minuty dostaną Barnes (Iguodala?), Livingston, Ezeli, Speights i być może Varejao z Barbosą. Myślę, że nasze rezerwy mają większy wpływ na zespół. Osoba trenera na korzyść Golden. Kerr drugi rok prowadzi dopiero zespół, ale doświadczenie w lidze ma duże i broni mistrza sprzed roku. Wiadomo jaka sytuacja jest z Lue. Rok temu siedział na ławce i aktywnie uczestniczył w finałach, a więc dużej straty do Kerra nie ma. Wszystko to wygląda dość równo, ale decydującym czynnikiem może być słabość skrzydłowych GSW. James i Love mają nad nimi większą przewagę niż Splash Bros na Irvingiem i Smithem. Poza tym nie zdziwię się jeśli to właśnie Irving będzie głównym strzelcem tej serii, który gra lepiej wraz z narastającą presją.

2. Tu nie mam wątpliwości. Kluczem do zwycięstwa będzie odcięcie rzutu za 3. Musimy też sprawiać, aby akcje GSW kończyli ich skrzydłowi.

3. 4-2 Cavs. Seria będzie zapewne równa i każdy mecz będzie zacięty. Szalenie ważny będzie pierwszy mecz.

 

Sebastian Cieśliński

1. Jeśli chodzi o talent, w obu zespołach go nie brakuje. O przewadze jednej drużyny nad drugą będą decydować szczegóły i wykorzystanie minimalnych przewag na danych pozycjach. Bo różnice naprawdę nie są duże. Wiadomo, że Warriors mają mocniejszy obwód ale nie jest to miażdżąca przewaga. Irving i Smith potrafią złapać cuk równie mocno co Curry i Thompson i zdobywać seryjnie punkty, trafiając niemożliwe rzuty. Różnicą jest tu częstość takich zdarzeń, która mimo wszystko jest większa u zawodników GSW. Na stronie skrzydłowych tu my wychodzimy z przewagą ale też wcale nie tak wielką. Ok, mamy LeBrona, ale wiemy jak świetnie radził sobie z nim rok temu Igudala, zmuszając go do wielkich starań o każdy punkt. Popularny Iggy również nie zawodził w ataku i mimo dużo mniejszych liczb niż LBJ był podobnie wartościowy dla swojej drużyny. K Love w porównaniu do Draymonda Greena wypada bardzo podobnie i wszystko zależy od tego jak wejdzie w mecz. Jeśli wejdzie dobrze, myślę, że może spokojnie Greena zdominować, jeśli źle będzie do zmiany i ze skrzydłowym Warriors będą się męczyć nasi zmiennicy. I coach Lue nie powinien się tutaj długo zastanawiać. Jeśli Kevinowi nie idzie trzeba od razu reagować, bo potrafi naprawdę wtedy psuć gre. Na pozycji centra lekka przewaga na stronę Boguta z powodu większej uniwersalności. Choć tu uważam, że mimo siły i zdolności centra GSW, nie zagra on wielu minut – powinniśmy się spodziewać dużych minut niskiej 5 Warriors. Porównując Ławkę też jest bardzo podobnie, nasi zmiennicy zrobili duży progres, grając bardzo stabilnie i wykonując co do nich należy. GSW cały sezon mogą liczyć na solidną grę swoich zmienników i tak samo jest w playoffs. Która ławka będzie lepsza będzie decydować forma dnia, ale mimo wszystko malutką przewagę przekazałbym na stronę Warriors.


Mocną stroną Cavs jest oczywiście LeBron James. Od niego ta cała seria zależy. Jeśli zagra na swoim najwyższym poziomie myślę, że mamy szanse zdetronizować Warriors.


Słabą stroną Cavs jest nie równa forma Kevina Love. W tych finałach musi on grać na swoim optymalnym poziomie. Nie mówię tu o tym, że ma wygrywać nam mecze. Wystarczy, że będzie trafiać trójki z czystych pozycji oraz wykorzystywać chociaż w 50% izolacje w grze tyłem do kosza.


Mocną stroną GSW jest nieziemska forma Thompsona. Jeśli dalej będzie trafiać tak trudne rzuty przez ręce rywali mecz za meczem będzie bardzo ciężko tą serie wygrać. To, że Curry będzie nam zdobywać po około 30 pkt w meczu możemy być pewni, ale jeśli te same liczby dołoży Klay, nie wiem czy będziemy wstanie nawiązać tu większą walkę.


Słabą stroną GSW jest Draymond Green, który gra nierówno i jest jeden faul niesportowy od zawieszenia. Mam nadzieje, że jeden po drodze otrzyma i w końcu za swoją, brudną i nieprzepisową grę, dostanie karę w postaci zawieszenia na jedno lub więcej spotkań. Zdecydowanie na to zasługuje.


2. Kluczem będzie tu utrzymanie skuteczności za trzy. Może GSW jest lepszą drużyną, jeśli chodzi o rzut za trzy, ale Cavs trafiając tak dużo, jak to robili w seriach wcześniejszych, otwierają sobie mnóstw zagrań ofensywnych, tak, że są niemal nie do zatrzymania. Można to było zobaczyć w serii z Toronto, gdzie mimo to, że obrona przeciwnika była na najwyższym poziomie, jeśli wykorzystywaliśmy czyste pozycje, Rapotrs byli totalnie bezradni i mogliśmy zdobywać punkty z każdego miejsca na boisku.


3. Optymistycznie 4-2 dla Cavs. Liczę, że wyrwiemy jeden z mecz z dwóch pierwszych na wyjeździe no i potem będziemy skutecznie bronić The Q.

 

Mateusz Jakubiak

1. Ocenić która drużyna ma silniejszy skład jest bardzo trudno. Oczywiście Golden State Warriors mają niesamowitego Stephena Curry’ego, który jest w stanie trafić do właściwego kosza nawet będąc pod prysznicem w szatni. Do tego dołóżmy Klaya Thompsona, potrafiącego zagrać mecz, który za chwilę przechodzi do historii oraz nieprzewidywalnego Draymonda Greena, który jednak w obecnych Playoffs bardziej znany jest z chamstwa na parkiecie. Z takim tercetem mało kto mógłby się równać w NBA. Ale Cavs jak najbardziej mogą! LeBron James, Kyrie Irving i Kevin Love razem na pewno nie są słabsi od gwiazd GSW i w potyczkach z Detroit Pistons, Atlanta Hawks i Toronto Raptors to pokazywali. W zeszłym roku przez większość Finałów mieliśmy tylko jednego z nich. Teraz jest cała trójka i oby to doprowadziło do wymarzonego przez nas celu.

Warriors i Cavaliers to jednak nie tylko gwiazdy, które wymieniłem powyżej. Jeżeli spojrzymy na pozostałych graczy podstawowych piątek oraz ławki rezerwowych, to nadal bardzo trudno wskazać czyjąś przewagę. To samo tyczy się coachów obydwu zespołów. Nie zapominajmy, że Tyronn Lue był asystentem Davida Blatta rok temu i doskonale wie jak smakują Finały NBA w trenerskiej roli. Zapowiada się naprawdę wyrównana seria!

2. Najłatwiej byłoby napisać - zatrzymanie Splash Brothers. Jest jednak niesamowicie trudne, ale to nie oznacza, że niewykonalne. Kluczem do wygrania tytułu zdecydowanie będzie obrona, ponieważ oba teamy prezentują ogromny wachlarz zagrywek ofensywnych. Innym ważnym czynnikiem może być sprowokowanie Draymonda Greena do jakiegoś nieczystego zagrania, ponieważ gracz ten jest już o krok od zawieszenia. Być może nawet prowokacje nie będą potrzebne, bo silny skrzydłowy „Wojowników” bardzo często sam z siebie postanawia chwilowo przerzucić się na uprawianie innego sportu. Ekipa z Oakland mogłaby bardzo odczuć brak jednego ze swoich filarów w jednym lub dwóch spotkaniach.

3. Cleveland Cavaliers - Golden State Warriors 4:2. Obie drużyny potrafią wygrywać u siebie i na wyjazdach, ale to Cavs są niepokonani na własnym parkiecie w Playoffs 2016. Jeśli podtrzymają passę, to do mistrzostwa potrzebować będą jednego zwycięstwa w Oracle Arena. W zeszłym roku Wine & Gold pokazali, że jest to możliwe.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj